Z ostatniej chwili

Klemens Murańka szczerze o swojej formie

Skoki narciarskie Skoki narciarskie

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Klemenensem Murańką, który szczerze wypowiada się na temat swojej formy. Wyiad przeprowadził dziennikarz Przeglądu Sportowego – Michał Chmielewski.

Złote dziecko skoków?

Klemens Murańka skakał świetnie w Letnim Grand Prix. Zajął 28. miejsce w klasyfikacji generalnej i raz stanął na podium.

Formy nie odzwierciedlił jednak zimą. – Zima była bardzo kiepska, o ile to odpowiednie określenie. To była seria sytuacji, w których nie udźwignąłem presji – tłumaczy skoczek.

O 23-latku mówiono, że jest „złotym dzieckiem skoków” jednak nie wiadomo, co będzie z nim dalej. – Jestem kompletnie rozdarty. Na razie moja historia się nie skończy. Ufam, że nadal na sporo mnie stać – dodaje brązowy medalista mistrzostw świata z Falun w 2015 roku.

Michał Chmielewski: Kiedy ostatnio był pan z siebie zadowolony?
Klemens Murańka: Prywatnie wszystko u mnie w porządku. Rodzina zdrowa, jesteśmy na swoim, dziecko się dobrze chowa. Wypada odpowiedzieć, że „stara bieda”. Za to w sporcie nie miałem tego uczucia od lata.

Kawał czasu.

Zima była bardzo kiepska, o ile to odpowiednie określenie. A latem? Dwa razy wygrałem Puchar Kontynentalny w Kranju, byłem najlepszy w klasyfikacji generalnej tego cyklu, a jak pojechałem do Hakuby na Grand Prix, to stanąłem na podium. W LGP skakałem jeszcze tylko w Klingenthal, bo na wszystkie zawody jeździła kadra A. Ale nawet startując niżej czułem, że się rozwijam.

Jak to możliwe, że w kilka tygodni przed zimą wszystko się posypało?

To była seria sytuacji, w których nie udźwignąłem presji, jaką sam na siebie nałożyłem. Jesienią Stefan Horngacher zabrał mnie na dwa zgrupowania – w Hinzenbach i Oberstdorfie – gdzie oswajaliśmy się z lodowymi rozbiegami. Nie mogłem się tam odnaleźć. Stresowałem się, że muszę pokazać się z jak najlepszej strony i zamiast skupić się na skokach, myślałem o swojej szansie. Jeszcze gorzej było na Pucharze Świata w Wiśle. Zająłem 52. miejsce w kwalifikacjach i było po wszystkim.

Dlaczego?

Horngacher powiedział przed tamtym weekendem, że jako jedyny z kadry B mam szansę dostać się na dłużej do głównej reprezentacji. Było ustalone, że złota czwórka z Lahti ma gwarancję wyjazdów na PŚ, choćby nie wiadomo co. Taką pozycję miał też Stefan Hula. O szóste miejsce rywalizowałem więc z Kubą Wolnym i wyraźnie przegrałem. Zrozumiałem, że żeby znów zwrócić na siebie uwagę sztabu, musiałbym w „kontynentalu” wygrać nie jedne zawody, a cały period (jeden z oficjalnych okresów sezonu – przyp. red.). Czyli po całym lecie roboty wróciłem do zera. Drugi raz się nie podniosłem i tak już zostało do marca. Budowana kilka miesięcy forma poszła się pieprzyć, bo psychicznie byłem na kolanach.

dalsza część wywiadu: przegladsportowy.pl

Wywiad przeprowadził: Michał Chmielewski
Publikacja zaczerpnięta z: przegladsportowy.pl

Z ostatniej chwili

Dowiedz się więcej