Z ostatniej chwili

Masakra na Jersey. Zabójca skazany na 30 lat więzienia

Sąd w St. Helier na Jersey skazał na karę 30 lat pozbawienia wolności 32-letniego Polaka Damiana R. za zabicie 14 sierpnia 2011 r. żony, teścia, przyjaciółki żony i trojga dzieci, w tym dwojga własnych.

– Aż trudno uwierzyć w brutalność tych zabójstw – powiedział sędzia Michael Birt. – W niespełna 15 minut oskarżony pozbawił życia sześć osób – dodał. Sędzia wymierzył karę, o którą wnosił prokurator.

W sierpniu bieżącego roku, po dwóch tygodniach procesu, ława przysięgłych uznała, że R. jest winien zabójstwa „z winy nieumyślnej”, ale oczyściła go z zarzutu morderstwa.

Oskarżony twierdził przed sądem, że w chwili zabójstwa był zamroczony i nie zdawał sobie sprawy z tego, co robił. Zeznał, że w jego małżeństwie z Izabelą R. pojawiły się problemy, kiedy żona przyznała, że związała się z innym mężczyzną.

Według biegłych psychiatrów R. cierpiał na depresję w stopniu od umiarkowanego do poważnego.

Gdy żona przyznała, że jest związana z innym mężczyzną, R. usiłował targnąć się na swe życie, upijał się i szukał przygodnych kontaktów z kobietami.

Zabójstwa dokonał kuchennym nożem, wkrótce po powrocie z wakacji, które spędził z rodziną w Polsce. W dniu zabójstwa pił whisky, ale poziom alkoholu w jego krwi nie wskazywał na stan upojenia.

Zabójstwa wstrząsnęły polską społecznością na Jersey. Dochodzenie trwało kilkanaście miesięcy, R. był badany przez psychiatrów i wymagał leczenia, ponieważ sam siebie poranił.

Jego ofiary to 30-letnia żona Izabela, 56-letni teść Marek G., 34-letnia przyjaciółka żony i troje dzieci: 5-letnia Kinga, 2-letni Kacper i 5-letnia Julia.

Mieszkańcy spokojnych bloków w Nowym Sączu, skąd pochodził Damian R. wciąż nie mogą uwierzyć, że ten spokojny, niemal zawsze uśmiechnięty mężczyzna mógł zasztyletować sześć osób, w tym troje dzieci.

– To nie on zabił, to choroba, która musiała go dotknąć – powiedziała Maria Pydo, jedna z najbliższych sąsiadek rodziny R. – Tak bardzo kochał te dzieciaki, tak bardzo o nie dbał – opowiada.

Przerażający opis zbrodni, której miał dopuścić się Damian, zupełnie nie pasuje do widoku, który jeszcze kilkanaście miesięcy temu widzieli przed blokiem. Czuły ojciec, przytulający swoje maleństwa, u boku uśmiechnięta żona i spokojny urlop w rodzinnym mieście. Tak zapamiętali Damiana sąsiedzi.

– Damian R. wraz ze swoim bratem, który też przebywa na Wyspach, byli ulubieńcami całej dzielnicy. Zawsze mili i chętni do pomocy, szanujący rodzinę i sąsiadów. – Taki przystojny mężczyzna, połowa dziewczyn się w nim kochała – wspominają Damiana sąsiedzi.

Artykuł zaczerpnięty z archiwalnej wersji strony NaSygnale.pl

Z ostatniej chwili

Dowiedz się więcej