Z ostatniej chwili

Mogła być sławną aktorką… – co się dzieje z „Tereską”?

Od premiery kultowego filmu „Cześć Tereska” minęło już 11 lat. Ola, odtwórczyni roli głównej, na wielki ekran trafiła z poprawczaka. Film miał być dla niej przepustką do lepszego życia. Wszyscy wierzyli, że dziewczyna wyjdzie na prostą. Wszyscy, prócz niej samej. Ola wolała pić piwo ze znajomymi w Pabianicach, niż odbierać nagrody za swoją rolę. Dzisiaj siedzi w więzieniu. Dlaczego nie wykorzystała szansy? Co dzieje się z nastolatkami po opuszczeniu murów zakładów poprawczych?

Wielu fanów dramatycznej historii o 15-letniej Teresce, przejęło się również losem odtwórczyni tej roli. Od tego powstania filmu Roberta Glińskiego minęło 11 lat. Co się dzieje z dziewczyną? Krótko po premierze Ola znalazła się wśród profesjonalnych aktorów, na pierwszych stronach gazet. Wielu myślało, że to pomoże jej podźwignąć się z ciężkiego życia i pobytu w poprawczaku, do którego trafiła. Niestety, dziewczyna zmarnowała tę szansę.

Nie była gotowa udźwignąć sławy. Była za młoda, czuła się odrzucona, nie radziła sobie z uzależnieniem od narkotyków. Mimo wysiłków pedagogów, dziewczyna odnajdywała się jedynie wśród swoich znajomych z ulicy. Gdy dostała nagrodę hollywoodzkiej akademii filmowej dla najlepszej młodej aktorki w filmie zagranicznym, nie zdawała sobie sprawy, jak wielkie to osiągnięcie. Do Fabryki Gwiazd więc nie pojechała. Wolała Pabianice, towarzystwo spod sklepu, piwo w parku – czyli – w jej mniemaniu – wolność. Niedługo potem za kradzież trafiła do poprawczaka w Falenicy.

„Dwa wytrawne wina”

Po wyjściu z zakładu poprawczego wróciła do rodzinnej miejscowości. Wydaje się, że próbowała na nowo poukładać sobie życie. Znaleźć pracę, założyć rodzinę, usamodzielnić się. Zakochała się w ponad 10 lat starszym mężczyźnie. „Dwa wytrawne wina”, kilka randek pod sklepem, parę namiętnych wieczorów. Ola zaszła w ciążę. Urodziła śliczną dziewczynkę. Na imię dała jej Natalia. Przez pierwsze miesiące dziewczyna starała się być dobrą mamą. Cieszyła się, że ma córeczkę. Uzależnienie, złe towarzystwo, brak silnego wparcia – to spowodowało, że Ola znów zrobiła krok w złą stronę, popełniła przestępstwa.

Dziś jest 27-letnią kobietą i od 2004 roku siedzi w zakładzie karnym w Grudziądzu. – Miałam kilka zarzutów: za włamanie, za posiadanie amunicji, groźby pozbawienia życia, takie tam jakieś bzdury – opowiada Olka przed kamerą Agnieszki Sikory z fundacji „Po drugie”, która zajmuje się pomocą dzieciom z wychodzącym z poprawczaków. Prezes fundacji wybrała się w odwiedziny do dziewczyny i jej rodziny – babci, matki i córki Natalki. Niestety, nie była to optymistyczna wizyta .

– Wiele razy zastanawiałam się co dzieje się z „Tereską”. Miałam nadzieję, że jest dobrze. Jest ciężko. „Tereska” – czyli Olka – jest naszą podopieczną. Była wychowanką kilku placówek resocjalizacyjnych – mówi Agnieszka Sikora – ale mimo licznych oddziaływań wychowawczych, którym została poddana, mimo nietypowej sytuacji, w jakiej się znalazła – zagrała przecież w filmie i to z sukcesem – nie pokierowała najlepiej swoim losem. Dlaczego? Na to pytanie odpowiada film „Plac zabaw” obrazujący to, co dzieje się dziś z odtwórczynią roli „Tereski” – wyjaśnia pomysłodawczyni. Jak podkreśla reżyserka i prezeska fundacji zarazem, nie o samą osobę Olki i jej życie w całym przedsięwzięciu jej chodziło.

„W niej widzieliśmy siebie”

– Historia Oli stała się jedynie pretekstem do dyskusji, na temat młodzieży opuszczającej placówki resocjalizacyjne. Nasza fundacja stara się znaleźć się odpowiedź, czy tacy młodzi ludzie są przygotowani do życia? Czy poradzą sobie z problemami za murami poprawczaka? Czy wykorzystają daną im tu szansę? – wyjaśnia Agnieszka Sikora.

Film obejrzała już część nastolatków z mazowieckich poprawczaków. Nie było im łatwo, a wzruszenie udzielało się wielu z nich. Dlaczego? Bo po części w historii Oli widzieli swoje własne życie.

– Do ośrodka trafiłam w 2009 roku. Wstyd mi, ale początkowo zachowywałam się skandalicznie. W końcu, po wielu szansach, jakie dostałam od wychowawców postanowiłam, że jedną z nich wykorzystam. To był przełom. Skończyłam szkołę, później kurs kasy fiskalnej. Niedługo wychodzę z zakładu i już wiem, że będzie ciężko – mówiła jedna z wychowanek Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Warszawie.

Przed sądem właśnie skończyło się postępowanie karne w jej sprawie. Dziewczyna prawdopodobnie trafi do więzienia. Ale to nie jedyny jej problem. – Najbardziej martwię się o to, że jestem w ciąży i nie jestem przygotowana do roli matki. Będzie trudno, ale nie poddam się, bo mam wsparcie pedagogów i wychowawców – dodaje.