Z ostatniej chwili

Mroczne oblicze miłości

Miłość większości ludzi kojarzy się z pięknym i pozytywnym uczuciem. Czy jednak jest tak zawsze? Czy może stać się ona przyczyną zbrodni? O cieniach i blaskach miłości porozmawiamy z prof. Maciejem Szostakiem – kryminologiem, kryminalistykiem i psychologiem kryminalnym z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Mateusz Koncewicz: Pierwsze skojarzenie, jakie ma kryminolog, gdy słyszy słowo „miłość”?

Prof. Maciej Szostak: Miłość raczej kojarzy mu się z uczuciem bardzo przyjemnym i pożądanym. Natomiast gdy słyszy słowo „nienawiść” albo „zazdrość”, to wtedy zaczyna robić się niebezpiecznie.

Pytam, ponieważ media dość często informują o tzw. zabójstwach z miłości. Czy taka kategoria w ogóle występuje w kodeksie karnym lub kryminologii?

– Nie, nie ma w kodeksie karnym takiej kategorii jak zabójstwo z miłości. Jest natomiast inna kategoria, a mianowicie zabójstwo w afekcie. Można uznać, że tego typu zabójstwo jest wynikiem bardzo silnego napięcia psychicznego o określonym podłożu emocjonalnym i w istocie może się ono wiązać z tak pojętym stanem psychicznym jak miłość. Ale to jest już jej ekstremalna – skrajna psychopatologiczna postać – nie mieszcząca się w kategorii normy psychospołecznej tzw. miłości. Myślę, że chodzi tu zresztą o pewne specyficzne, wypaczone rozumienie miłości, która przecież nie polega na destrukcyjnym uzależnieniu psychologicznym od drugiego człowieka lub szantażu emocjonalnym pomiędzy zaangażowanymi w taką interpersonalną relację ludźmi.

Dalej jednak mam wątpliwości co do pozytywnej strony tego uczucia. Dowiedziono przecież, że stan zakochania przypomina stany maniakalne lub porównywalne do tych występujących po zażyciu narkotyków…

– Istotnie. Są prowadzone badania naukowe na temat tzw. chemii miłości, czyli pewnej „gry elektryki i chemii”, która toczy się w naszych mózgach. Wpływa ona na wzrost poziomu: endorfin, adrenaliny, hormonów i na całą fizjologię człowieka. Wywołuje procesy podobne do stanów ekstatycznych porównywalnych do mistycznych, religijnych uniesień. Najwięcej do powiedzenia mają w tym względzie jednak: neurofizjologia, psychiatria i biochemia. Miłość nie jest kategorią kryminologiczną czy sądowo-psychologiczną . My tak naprawdę zajmujemy się aplikacją dorobku takich dziedzin jak: psychologia, psychiatria, neuropsychologia, biologia czy chemia dla potrzeb np. psychologii śledczej, a w kryminalistyce – identyfikacji sprawców przestępstw. Ocena samego stanu psychicznego to domena biegłych psychologów i psychiatrów, którzy współpracują z wymiarem sprawiedliwości.

A czy słyszał Pan może o jakichś badaniach porównawczych, wskazujących na podobieństwa w sposobie funkcjonowania mózgów osób zakochanych i seryjnych zabójców?

– To jest bardzo trudne pytanie. W istocie badania mózgu oraz całego układu neurofizjologicznego w ostatnich latach nabierają nieprawdopodobnego tempa. Na uniwersytetach amerykańskich już od kilkunastu lat jest realizowany bardzo poważny program badań z użyciem metod m.in. termowizji, który ma dać odpowiedź na pytanie: czy brak aktywności w płacie czołowym kory mózgowej seryjnego zabójcy jest wynikiem pewnego defektu neurologicznego, czy też jest po prostu brakiem aktywności płata czołowego?

Rozwiązanie tej zagadki miałoby zasadnicze znaczenie dla oceny poczytalności sprawcy. Jeżeli okazałoby się, że brak aktywności w płacie czołowym jest wynikiem uszkodzenia mózgu, to takiego człowieka nie należałoby karać, lecz leczyć i izolować od społeczeństwa. W związku z tym, że nie jest on zdolny do uczuć wyższych, jest chory, nie podlega jurysdykcji karnej w żadnej mierze. Jeżeli zaś jest to przejaw jedynie braku aktywności tej części mózgu, czyli jego naturalna funkcja, to jak najbardziej prawo miałoby tutaj zastosowanie. Nasza wiedza na temat funkcjonowania określonych obszarów mózgu dopiero „raczkuje” i tak na dobrą sprawę odpowiedzi na to pytanie dzisiaj jeszcze nie ma. A na wszelki wypadek seryjnych zabójców izoluje się pod postacią dożywotniej kary pozbawienia wolności. A wracając do Pańskiego pytania o podobieństwa pomiędzy mózgami osób zakochanych i seryjnych zabójców, to bardzo trudno jest to określić. Natomiast niewykluczone, że tak jest.

W psychologii dużo mówi się o różnicach pomiędzy psychiką kobiet i mężczyzn. Czy mogą one wpływać na wzorce zachowań przestępczych przedstawicieli danej płci bądź predestynować do bycia ofiarą przestępstwa?

– W głośnej pracy „Płeć mózgu” Moir i Jessel wysunęli hipotezę, że mózgi kobiet i mężczyzn są różne. Kobieta postrzega świat bardziej w kategoriach emocjonalnych, a mężczyzna w racjonalnych. Jeśli uznalibyśmy ją za prawdziwą, moglibyśmy skonstatować, np. że kobiety częściej „zabijają z zazdrości” lub innych emocjonalnych pobudek. W dużej mierze jest to jednak osobnicza kwestia, uwarunkowana kulturowymi czynnikami. W ostatnich latach na pewno mamy do czynienia ze zwiększonym okrucieństwem w relacjach interpersonalnych. Wynika to prawdopodobnie ze zmiany paradygmatów społecznych, wzorców zachowania, autorytetów.

Okrucieństwo jest czymś, co się świetnie sprzedaje i wpływa na wychowanie nowych pokoleń, co może być bardzo niebezpieczne. W przypadku przestępstw o podłożu emocjonalnym dużą rolę odgrywa poza tym prowokacja wiktymologiczna. Polega ona na tym, że ofiara zachęca sprawcę do działania. Jej zachowanie powoduje przekroczenie przez niego pewnych granic społecznych w relacjach interpersonalnych. Dotyczy to chociażby zachowań seksualnych, np. molestowania seksualnego innych.

Artykuł zaczerpnięty z archiwalnej wersji strony NaSygnale.pl

2 Comments

Z ostatniej chwili

Dowiedz się więcej