Z ostatniej chwili

„To nie jest hip-hop. Rozmowy” – poznaj ten niezwykły świat

8 czerwca premierę miała książka „To nie jest hip-hop. Rozmowy” autorstwa Jacka Balińskiego i Bartka Strowskiego. Panowie poruszyli wiele tematów, które zainteresują nie tylko fanów tego gatunku. Przeczytaj wywiad z Jackiem Balińskim i Bartkiem Strowskim, który przeprowadziła Kinga Michalska specjalnie dla Wirtualnej Polski.

Kinga Michalska: We wstępie do książki można przeczytać, że nie obyło się bez komplikacji i zawirowań – co więc stało na drodze do wydania „To nie jest hip-hop. Rozmowy”?
Jacek Baliński: Sporo przyziemnych spraw. Trwało to bardzo długo, często różne terminy się przesuwały, ale przy tego rozmiaru projektach nie da się uniknąć przeszkód. Cała sztuka polega na tym, żeby umieć je pokonać. Gdyby wszystko poszło zbyt łatwo, podejrzewam, że nie mielibyśmy takiej satysfakcji, trzymając wreszcie w rękach tę publikację.

Bartek Strowski: Jakby to było takie proste, to każdy mógłby wpaść na taki pomysł i zrealizować go po miesiącu. Trochę z boku obserwowałem działania Jacka, który jest również koordynatorem i wydawcą tego projektu, i od strony organizacyjno-logistycznej było to dla mnie przytłaczające. Trzeba pracować na naprawdę wielu płaszczyznach. To pierwsza tego rodzaju książka na polskim rynku, więc tym bardziej cieszymy się, że mimo różnych problemów udało się ją skończyć.

Kiedy wysłaliście pierwsze zaproszenia do wywiadów do tej książki?
JB: Sama idea, żeby ta książka powstała, narodziła się wiosną 2016 roku, ale pierwsze zaproszenia wysłaliśmy dopiero w lipcu, jak pomysł zdążył dojrzeć. Pierwszą osobą, z którą się skontaktowałem, był Bilon ze słynnego zespołu Hemp Gru. Momentalnie się zgodził, co było dobrym prognostykiem na dalsze działania. Następnie odezwałem się do Tytusa i Stasiaka, a później sukcesywnie angażowaliśmy do książki kolejne znakomite osobistości.

Zdarzało się, że ktoś odmawiał wam wzięcia udziału w projekcie?
BS: Oczywiście, że były takie osoby, ale umawiając wywiad trzeba zawsze wziąć pod uwagę, że różne osoby mają różne priorytety i obowiązki.

JB: Poza tym nikt nie odmówił nam na zasadzie: „Nie, w ogóle zapomnijcie o tym, wasz pomysł jest fatalny i nie ma opcji, żebym go współtworzył”. We wszystkich przypadkach wynikało to z braku czasu danej osoby.

Rozmawiając o składzie gości – od początku wiedzieliście, że te osoby, z którymi rozmawialiście, muszą pojawić się w książce, czy wyszło to w trakcie pracy?
JB: Nie jest do końca możliwe, by stworzyć jedną listę i kurczowo się jej trzymać, ponieważ zbyt wiele czynników, często niezależnych od nas, ma na taką listę wpływ. Tym niemniej żadna z osób, które się w książce pojawiły, nie znalazła się w niej przypadkiem. Na polskiej scenie jest kolejnych kilkadziesiąt postaci, które warto byłoby w takiej publikacji zamieścić, natomiast pragnę podkreślić, że jesteśmy mega dumni i szczęśliwi z tego, jakie postaci ostatecznie znalazły się w „To nie jest hip-hop. Rozmowy”. Mamy poczucie, że z każdym zrobiliśmy super materiał, a opinie czytelników, które docierają do nas po zaledwie kilku dniach od premiery, potwierdzają, że nasze wybory były słuszne.

Znaliście się już wcześniej z osobami, z którymi zrobiliście wywiady do tej książki, czy trzeba było zdobywać do nich kontakty przez menedżerów lub jeszcze innych ludzi?
JB: Ja zacząłem kompletować naszą dwudziestkę od osób, z którymi wcześniej miałem już kontakt – czy to osobisty, czy mailowy. Dzięki temu, że mieliśmy okazję już na jakichś płaszczyznach współpracować, wiedziałem, że takim osobom będzie łatwiej uwierzyć w nasz projekt, ponieważ w pewnym stopniu wiedziały one, czego się mogą po moich rzeczach spodziewać.

BS: Jeśli zna się z kimś bezpośrednio, to kontakt automatycznie jest łatwiejszy. Prywatne relacje, jakie miałem z niektórymi z rozmówców, wynikały z poprzednich wywiadów, jakie z nimi przeprowadziłem. Do Włodiego, na przykład, po prostu zadzwoniłem i w pół minuty udało mi się go namówić na udział w naszej publikacji. Z Pezetem zresztą było podobnie. Z drugiej strony sytuacje, w których robiąc z kimś wywiad do tej książki dopiero taką osobę poznawałem, również były niezwykle ciekawe i inspirujące.

Tytuł książki w pewien sposób nawiązuje do słynnego już powiedzenia Piha. Czy wy również, podobnie jak białostocki artysta, uważacie, że twórczość młodych raperów to już nie jest hip-hop?
BS: Wydaje mi się, że żaden krytyk, wykonawca czy pojedynczy słuchacz nie może ocenić, co jest, a co nie jest hip-hopem. Decyduje o tym kolektyw ludzi – Pih parę lat temu powiedział, że Quebonafide to nie jest hip-hop, a w minionych dwóch latach setki tysięcy słuchaczy hip-hopu obdarzyło go wręcz kultem.

KM: Premiera „To nie jest hip-hop. Rozmowy” odbyła się zupełnie niedawno, bo 8 czerwca. Jakie były wasze oczekiwania dotyczące sprzedaży książki i jej odbioru?
JB: Tak naprawdę nie do końca wiedziałem, czego się mogę spodziewać. To może być albo super hit, albo super kit – chyba nie widzę niczego pośrodku. Póki co, jeśli chodzi o odbiór i o to, z jakimi opiniami się spotykamy – jest super. W dniu premiery, kiedy zamówienia zaczęły docierać do ludzi, zostaliśmy wręcz zalani zdjęciami i wiadomościami. Czytelnicy chwalili nas początkowo głównie za bardzo estetyczne wydanie, ale gdy już się zapoznali, choćby częściowo, z treścią, dostajemy również pozytywne sygnały dotyczące zawartości merytorycznej. Dla nas to największa satysfakcja.

KM: Dlaczego „To nie jest hip-hop. Rozmowy” nie jest dostępna w dużych sieciach? Wydaje mi się, że mogłoby to znacznie pomóc w sprzedaży.
JB: Mogłoby, ale wcale by nie musiało. Jako wydawca podjąłem kroki w kierunku tego, żeby książka była w tych dużych salonach, natomiast na pewnym etapie urwał mi się kontakt z dystrybutorem i postanowiłem chwilowo odpuścić temat. Poza tym, ta książka jest na swój sposób unikalna – nie było wcześniej na polskim rynku żadnej podobnej publikacji, przez co nie musimy być wszędzie, żeby zainteresowane osoby do nas dotarły. Oczywiście dbamy o to, żeby książka była dostępna w jak największej liczbie sklepów, ponieważ zależy nam, żeby nasz odbiorca mógł kupić tę publikację tam, gdzie mu najwygodniej. Jesteśmy jednak w o tyle komfortowej sytuacji, że nie wydaliśmy powieści czy kryminału, których tygodniowo wychodzą dziesiątki i które muszą być dostępne w dużych sieciach sprzedaży, bo bez tego by nie zaistniały w świadomości czytelników. My już zaistnieliśmy i mam nadzieję, że wkrótce zaistniejemy jeszcze wyraźniej i że czytelnicy będą mieli wrażenie, że obcują z czymś wyjątkowym – choć nie chcę, żeby to zabrzmiało górnolotnie.

KM: Nie powinieneś bać się używania słowa „wyjątkowa” w odniesieniu do waszej książki, bo na polskim rynku nie znajdzie się podobnej publikacji.
JB: Miło mi, że tak uważasz, natomiast pracując tak długo nad danym projektem trudno mieć do niego jakikolwiek dystans. Jestem mega zadowolony z tego, co udało nam się stworzyć z Bartkiem, naszym teamem i wspaniałymi rozmówcami, ale opinie wolę zostawić czytelnikom.

BS: Jacek jest zbyt skromny. Swoje „dzieci” trzeba najbardziej chwalić i wszyscy dookoła to robią, więc ja też będę to robił, patrząc z perspektywy kogoś, kto cały czas ogląda, słucha i czyta wywiady we wszelakiej formie.

KM: Czy w przyszłości planujecie wydać coś podobnego – może drugą część „To nie jest hip-hop. Rozmowy”?
BS: Tak naprawdę nie myślałem o tym jeszcze. W tym momencie nie mam żadnych planów, ale jak Jacek do mnie zadzwoni – zawsze odbiorę.

JB: Musimy chwilę odczekać i zobaczyć, jak ta książka będzie dalej żyła. Na razie odbiór jest bardzo fajny, ale zostało jeszcze naprawdę dużo pracy do wykonania. Trzeba postarać się o to, by ta pozycja dotarła do jak największej grupy ludzi. Jeśli będziemy zadowoleni ze sprzedaży i recenzji, to nie wykluczam, że w przyszłości wrócimy do tematu i zrobimy sequel.

Publikacja zaczerpnięta z: Wirtualna Polska

Zdjęcie: To Nie Jest Hip-Hop. Rozmowy – już jest! Foto: TNJHH materiały prasowe | NoiZZ

Z ostatniej chwili

Dowiedz się więcej