Tragiczny finał poszukiwań wykładowcy z Uniwersytetu Warszawskiego

White Wall Background

W południe policjanci z Komisariatu Rzecznego w Warszawie tuż przy Moście Gdańskim odnaleźli ciało mężczyzny. Rodzina rozpoznała, że są to zwłoki poszukiwanego od 8 października dr Janusza Wojcieszaka. Ze wstępnych danych policji wynika, że ciało wykładowcy było w wodzie przez kilka dni. Nie wiadomo jeszcze, co było przyczyną jego śmierci.

Tragiczny finał poszukiwań pracownika Uniwersytetu Warszawskiego. W południe policjanci z stołecznej komendy rzecznej znaleźli ciało mężczyzny. – Dostaliśmy informację o tym, że w rzecze, niedaleko Mostu Gdańskiego znajdują się zwłoki. Przybyły na miejsce patrol policji potwierdził tę informację – mówi serwisowi NaSygnale.pl oficer prasowy Komendanta Komisariatu Rzecznego Policji asp. szt. Paweł Brzeziński.

Rodzina potwierdziła już, że ciało mężczyzny należy do zaginionego kilka dni temu wykładowcy Uniwersytetu Warszawskiego, dr Janusza Wojcieszaka. Wstępne ustalenia wskazują, że 59-latek utopił się.

Nie wiadomo jeszcze, czy było to samobójstwo, czy do śmierci ktoś się przyczynił. Wykaże to specjalistyczna sekcja zwłok. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Warszawa – Żoliborz, która wszczęła już postępowanie dotyczące nieumyślnego spowodowania śmierci.

Przypominamy, że dr Janusz Wojcieszak wyszedł z mieszkania przy ul. Petofiego w Warszawie 8 października. Około godziny 14.00 rodzina i znajomi z pracy zaniepokoili się niespodziewaną nieobecnością 59-latka. Próbowali dodzwonić się do swojego bliskiego, ale jego komórka nie odpowiadała. Wtedy zdecydowali zgłosić zaginięcie na policję.

Jeszcze tego samego dnia rozpoczęły się poszukiwania pracownika warszawskiego uniwersytetu. W akcję spontanicznie włączyli się studenci i pracownicy Instytutu Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich, gdzie wykładał Janusz Wojcieszak. Utworzyli oni specjalną stronę na Facebooku, gdzie koordynowali wszystkie działania. Wśród nich było wysyłanie informacji o zagięciu do mediów czy rozwieszanie plakatów.

W okolicach UW i miejscach, w których bywał wykładowca, pojawiło się już mnóstwo ogłoszeń o zaginionym. W akcji poszukiwawczej brali udział policjanci, którzy w rejon Powiśla, gdzie urywał się sygnał GPRS telefonu komórkowego, skierowali helikopter ze specjalistyczną ekipą. We wtorek i środę około godziny 7.00 wybrała się tam również grupa studentów. Przeczesali teren i rozwiesili dodatkowe plakaty. Mimo intensywnych poszukiwań, nie udało im się odnaleźć wykładowcy.

Artykuł zaczerpnięty z archiwalnej wersji strony NaSygnale.pl

Z ostatniej chwili

Dowiedz się więcej