Z ostatniej chwili

Władze Syrii zwróciły francuską Legię Honorową

Baszar el-Asad, Jacques Chirac/JACK GUEZ /AFP Baszar el-Asad, Jacques Chirac/JACK GUEZ /AFP

Władze Syrii zwróciły Legię Honorową, którą w 2001 roku prezydent Baszar el-Asad otrzymał z rąk ówczesnego prezydenta Francji Jacques’a Chiraca. „Szef państwa syryjskiego nie będzie nosił odznaczenia kraju, który jest niewolnikiem USA” – tłumaczono.

„Ministerstwo Spraw Zagranicznych i ds. Emigrantów oficjalnie zwróciło Republice Francuskiej, za pośrednictwem ambasady Rumunii w Damaszku, która reprezentuje francuskie interesy w Syrii, Wielki Krzyż Legii Honorowej przyznany prezydentowi Asadowi przez byłego francuskiego prezydenta Jacques’a Chiraca” – poinformowała w czwartek wieczorem kancelaria syryjskiego prezydenta.

Jak napisano, decyzja o zwróceniu odznaczenia zapadła „po udziale Francji w trójstronnej agresji, u boku Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, na Syrię, która miała miejsce 14 kwietnia”.

„Nie jest zaszczytem dla prezydenta Asada noszenie odznaczenia przyznawanego przez władze kraju, który jest niewolnikiem (…) Stanów Zjednoczonych, i wspiera terrorystów” – napisała w oświadczeniu kancelaria.

Portal BBC News wskazuje, że do zwrócenia Orderu Narodowego Legii Honorowej doszło kilka dni po tym, jak francuskie władze podjęły – jak to ujęto – „procedurę dyscyplinarną” w sprawie jej wycofania dwa dni po nalotach połączonych sił amerykańskich, francuskich i brytyjskich na Syrię.

Prezydent Asad został odznaczony Wielkim Krzyżem Legii Honorowej przez prezydenta Chiraca krótko po tym, jak zastąpił swego ojca Hafeza al-Asada na czele państwa syryjskiego.

Co roku około trzech tysięcy osób na całym świecie otrzymuje Order Legii Honorowej, który jest podzielony na pięć klas, za „służbę dla Francji” lub za obronę praw człowieka, czy wolności słowa. Wielki Krzyż Legii Honorowej ma najwyższą rangę.

Zachodnie siły dokonały nalotów na Syrię 14 kwietnia w akcji odwetowej za użycie broni chemicznej przez reżim Asada 7 kwietnia w mieście Duma na wschód od Damaszku, kiedy to miało zginąć ponad 60 osób. Syryjskie władze zaprzeczają, że atak chemiczny miał miejsce.

Źródło: http://fakty.interia.pl/