Z ostatniej chwili

Zabił dwóch gangsterów z Pruszkowa. Teraz czeka go zemsta?

(fot. Policja) (fot. Policja)

Wielki proces gangsterów rozpoczął się w 2006 roku. Oskarżeni odpowiadali za przestępstwa z lat 1995-2003, m.in. wymuszenia rozbójnicze, napady, porwania, pobicia, kradzieże aut, oszustwa, handel bronią i narkotykami. Część miała też zarzuty podżegania do morderstwa. We wrześniu 2012 roku zapały końcowe wyroki. Najwyższy – ośmiu lat więzienia – usłyszał Marcin B., pseud. Bryndziak. Dwie osoby dostały pięć lat więzienia, jeden – czterech i pół roku, dwóch – trzy i pół roku. Ośmiu oskarżonym wymierzono kary po dwa lata więzienia.

Na ławie oskarżonych z kilkoma zarzutami zasiedli też m.in. dawni szefowie „Pruszkowa” z lat 90.: Andrzej Z., pseud. Słowik, skazany w oddzielnym procesie za wymuszenia rozbójnicze, Zygmunt R., pseud. Bolo i Janusz P., pseud. Parasol, wcześniej skazani za kierowanie gangiem. Janusz P. usłyszał wyrok półtora roku więzienia – sąd uznał za udowodniony jeden z postawionych mu czterech zarzutów, dotyczący podżegania do handlu bronią, „Słowik” i „Bolo” od zarzutów w tej sprawie zostali uniewinnieni (chodziło o napady z lat 90.).

Dla wielu tak niskie wyroki i uniewinnienia były zaskoczeniem. Mimo zakończonych procesów wciąż jednak nie milknie wieść o gangsterach z tamtych lat. Na postawienie przed sąd niektórych trzeba czekać długie lata. Tak, jak w przypadku Bogdana G., jednego z najdłużej poszukiwanych przez polską policję przestępców.

Początkowo zastanawiano się nawet, czy przypadkiem gang pruszkowski nie dotrzymał słowa i sam przed aresztowaniami nie „rozliczył” go ze swoich zamordowanych żołnierzy. Wątpliwości zostały rozwiane po wyznaniach świadków morderstwa. Właśnie wtedy policjanci poznali prawdę o wydarzeniach, jakie rozegrały się przy trasie katowickiej. Za domniemanym mordercą wystawiono wtedy Europejski Nakaz Aresztowania.

Ustalono również, że Bogdan G. wcale nie zapadł się pod ziemię, a ukrywa się w różnych krajach Europy. Obecność gangstera odczuli Belgowie, bo bandyta dopuścił się tam kilku przestępstw. Wywinął się jednak z rąk wymiaru sprawiedliwości. W 1997 roku zwrócił się do konsulatu w Barcelonie, z prośbą o wydanie nowego paszportu.

Na ostatni ślad Bogdana G. natrafiono zupełnie przypadkiem. Hiszpańska policja badała sprawę kradzieży z supermarketu w Bilbao. Jak się okazało, polski gangster miał lepkie ręce. Wśród odcisków palców pozostawionych na miejscu kradzieży, znaleziono i te należące do niego. Jakie było zdziwienie hiszpańskich kryminalnych, gdy porównując nieznane odciski z bazą Interpolu okazało się, że należą do Polaka i to podejrzewanego o podwójne morderstwo!

Hiszpanie zaczęli działać. Powołali specjalną grupę, która zajęła się wytropieniem groźnego Polaka. Gdy im się to udało, poinformowali o tym polską policję. Po prawie 23 latach od morderstwa, o które jest podejrzewany Bogdan G., wróci do Polski, by odpowiedzieć za przestępstwa i zbrodnie.

Artykuł pochodzi z archiwalnej wersji strony NaSygnale.pl