Zagrała Tereskę w filmie, dziś siedzi w więzieniu

Minęło już dziewięć lat od czasu, kiedy Ola zagrała główną rolę w filmie „Cześć, Tereska”. Na ekrany trafiła prosto z poprawczaka. To miała być dla niej szansa na lepsze życie. Nie była. Dzisiaj Ola siedzi w więzieniu.

Czekano na nią w Hollywood, ale nie skorzystała z zaproszenia, wolała pójść w Polskę. – Olka, ty zmarnowałaś życie. Dostałaś taką szansę od losu, byłaś gwiazdą. A ty co? – Tomasz, sąsiad z Pabianic, przypomina sobie, że mówił to za każdym razem, kiedy spotykał ją na ulicy. A ona albo machała ręką, albo udawała, że nie słyszy, albo zataczała się pijana.

Minęło już dziewięć lat od czasu, kiedy Ola zagrała w filmie. Reżyser Robert Gliński wypatrzył ją w otwockim poprawczaku. Miała wtedy 16 lat. Dostała główną rolę Tereski – dziewczyny z patologicznej rodziny, zagubionej, przestraszonej, która w końcu chwyta za siekierę i zabija.

Tereska ma 15 lat i mieszka w typowym polskim blokowisku. Zaczyna naukę w szkole krawieckiej i marzy o karierze projektantki mody. Jednak plany krzyżują jej pierwsze „dorosłe” doznania – papierosy, alkohol i miłość do chłopaka z podwórka, która kończy się gwałtem. Główna bohaterka powoli stacza się na dno.

„Cześć, Tereska” bardzo szybko stał się hitem. Ola zagrała obok Zbigniewa Zamachowskiego. Znalazła się na czołówkach gazet, udzielała wywiadów przed kamerami, była gwiazdą. Pojawiła się szansa na nowe, lepsze życie. Dziś już wiadomo, że Ola z niej nie skorzystała. Film jej nie zmienił. Kradła, napadała, atakowała… Trzy miesiące temu już po raz kolejny trafiła do więzienia. Na wolności zostawiła pod opieką babci dwuletnią córeczkę Natalkę.

Ci, którzy znają Olę, wiedzą, że bardzo się cieszyła z narodzin małej. Jednak Natalką zajmowała się tylko przez dwa miesiące. Młoda matka nie potrafiła zrezygnować z imprez, alkoholu, narkotyków, podejrzanego towarzystwa… To okazało się silniejsze niż miłość do córki. – Jak Oleńka urodziła małą, od razu wysłała mi wiadomość ze zdjęciem. Była bardzo szczęśliwa – opowiada Romuald Sadowski, dyrektor schroniska dla nieletnich i zakładu poprawczego dla dziewcząt w Falenicy.

Babcia Oli dzisiaj nie chce rozmawiać o wnuczce. – Nie ma o czym. Taką miała szansę, a nic dobrego z niej nie ma – mówi i starannie zamyka za sobą drzwi. Babcia mieszka w zaniedbanej kamienicy w Pabianicach. W okolicy wszyscy znają Olę, wiedzą, że zagrała w filmie, wiedzą też, że teraz siedzi w więzieniu. Ola dostała mieszkanie kilka przecznic dalej. Wprowadziła się tam ze swoim partnerem. Mieszkanie ma zaledwie 17 mkw., mieści się na strychu zaniedbanej kamienicy. – Tak ładnie zagrała w filmie, a tak zmarnowała sobie życie. Nawet nagrałem sobie ten film na kasetę – przyznaje mieszkający w pobliżu Tomasz. – Jeszcze niedawno szukał jej reżyser, ale ona już siedziała w więzieniu. Ludzie mówią, że jest agresywna, że może nawet zaatakować z nożem. Ale dla mnie to dobra dziewczyna – dodaje.

Romuald Sadowski przyznaje, że Ola utrzymywała z nim kontakt przez wiele lat. Nazywała go Papciem. Do wychowawczyń mówiła: pani Krysiu, pani Basiu… – Często do mnie pisała listy i SMS-y. Czasami także dzwoniła. Pisała o tym, co się dzieje w jej życiu – mówi dyrektor poprawczaka w Falenicy. – Czasami pisała podłamana, denerwowała się, że wszyscy się na nią uwzięli. Czasami czymś się chwaliła, z czegoś cieszyła. Myślę, że byłem i jestem dla niej kimś bliskim. Czuję to – dodaje.

Sadowski nie ukrywa jednak, że z Olą było sporo kłopotów wychowawczych. Czasami była agresywna, zbuntowana, miała dłuższe bądź krótsze okresy poprawy. – Oleńka była bardzo zakompleksiona, zagubiona. Ja miałem nadzieję, że odnajdzie się w życiu – mówi. – Ale wbrew temu, co ludzie o niej mówią, nie jest złym człowiekiem. To ciepła, serdeczna dziewczyna. Nic się nie dzieje bez przyczyny. Zło nie bierze się znikąd. Samo się nie tworzy. Traumatyczne przeżycia z dzieciństwa zaważyły na jej całym życiu.

Ola była nieślubnym dzieckiem. Ojciec zmarł bardzo wcześnie. Pod opiekę babci trafiła, gdy miała pół roku. Wychowywała się u niej przez pięć lat. Potem na krótko wróciła do matki. Jednak Ola nie chciała tam mieszkać. Nie akceptowała partnera matki. Kiedy przychodziła ze szkoły, tylko rzucała plecak i znikała. Policja pierwszy raz złapała Olę, kiedy dziewczynka miała osiem lat. Wtedy pobiła koleżankę, która nie chciała dać jej pieniędzy. Potem kradła, napadała na sklepy. I właśnie za kradzież z włamaniem trafiła do poprawczaka w Otwocku. Miała wtedy 13 lat. I to tutaj wypatrzył ją Robert Gliński.

Artykuł zaczerpnięty z archiwalnej wersji strony NaSygnale.pl